Wykluczenie

(Ekskomunika)

autor: Randall Watters

źródło: http://www.freeminds.org/doctrine/disfell.htm

tłumaczenie: Marek Boczkowski

Jezus dał wzór, jak postępować w przypadku skonfrontowania naszego brata lub siostry z popełnionym przez nich grzechem, do którego się nie przyznają. W Mateusza 18:15-18 Jezus nakreślił trzy kroki, jakie należy podjąć w rozmowie ze swoim bratem nie okazującym skruchy za swój grzech. Jeśli te trzy kroki okażą się bezskuteczne, to Jezus mówi: "niech będzie dla ciebie jak poganin i celnik" (Mat. 18:17b). Zwróćmy uwagę, co o tych słowach Jezusa donosi Evangelical Dictionary of Theology

Ekskomunika bierze swoje pochodzenie od nauki Jezusa o wiązaniu i rozwiązywaniu (Mat. 16:19; 18:18; Jana 20:23). Grzesznik jest związany w swoim grzechu oddaleniem od ludu Bożego i jest rozwiązywany w następstwie skruchy. Ekskomunikę można zatem postrzegać jako odpowiedzialność prawdziwego kościoła wywodzącego się od swojego Pana. Procedura przywoływania grzesznika do porządku oraz trzech kroków, jakie trzeba podjąć prze ekskomuniką także zostały podane kościołowi przez Jezusa. Osoba błądząca jest najpierw korygowany w prywatnej rozmowie (Mat. 18:15), celem jest jego nawrócenie, by nie dopuścić do zanieczyszczenia społeczności wierzących. Jeśli nie chce słuchać, jest korygowany w obecności świadków (Mat. 18:16), których zadaniem jest bronienie winowajcy (wg Pwt. Prawa 19:15), gdyż oskarżyciel może się mylić, lub mogą oni znaleźć okoliczności łagodzące, jakich tamten nie dostrzegł. I po trzecie, nie okazujący skruchy winowajca jest przyprowadzany przed społeczność wiernych (Mat. 18:17), którzy mają z nim zerwać wszelkie więzi, jeśli trwa w uporze. (s.392-393) 

W korespondencji z Koryntianami Paweł - usłyszawszy o współchrześcijaninie, który mieszkał wspólnie ze swoją macochą - napisał im o tym i zalecił nie mieć nic wspólnego "z tym, który się mieni bratem, a jest wszetecznikiem lub chciwcem, lub bałwochwalcą, lub oszczercą, lub pijakiem, lub grabieżcą" i żeby "z takim nawet nie jadali" (1 Kor. 5:11). Podobnej rady udzielono odnośnie osoby nieposłusznej w kościele, która nie reaguje na udzielane uprzednio upomnienia (2 Tes. 3:14,15). Ale w przypadku Koryntian zarówno kościół, jak i jednostki zawiedli w reagowaniu na to, dlatego Paweł pisząc do nich oznajmił: "Usuńcie tego, który jest zły, spośród siebie".

Celem wykluczenia jest: (1) wywołanie skruchy w błądzącym chrześcijaninie; (2) usunięcie z kościoła kamienia potknięcia, żeby inni nie zostali skażeni (1 Kor. 5:6,7); (3) wpojenie innym lęku przed osądem Boga karzącego złe postępki, oraz (4) uchronienie kościoła przed zszarganiem reputacji ze strony świata (Rzym. 2:23,24). Jeśli błądzący brat szukał przebaczenia i okazywał płynącą z głębi serca skruchę za swoje uczynki i nastawienie, przebaczano mu i przyjmowano z powrotem do kościoła. Tym samym nie był on nadmiernie wykorzystany przez Szatana, którego władzy został chwilowo poddany przez usunięcie do świata (2 Kor. 2:10,11).

Starszym w kościele chrześcijańskim doradzono chodzenie w pokorze i nie panoszenia się wśród dziedzictwa Bożego (1 Pt. 5:16) oraz być przykładem dla reszty (1 Tym. 4:12). Mają oni żywić ciepłe uczucia wobec innych (Rzym.12:10). Jednocześnie mają być gotowi do modlitw za chorych (Jak. 5:14,15), korygować dopuszczających się wykroczeń (Gal. 6:1), powstrzymywać plotkarstwo i oszczerczą mowę (1 Tym. 1:3-7; Tyt. 1:9) i strzec trzodę przed fałszywymi doktrynami oraz fałszywymi nauczycielami czy poglądami, które mogą się pojawić w ich gronie (Rzym. 16:17,18; Tyt. 3;10,11). Jeśli jest konieczna ochrona trzody, winowajcę naznacza się jako złe towarzystwo (2 Tes. 3:14,15) lub wyklucza się go (1 Kor. 5:11-13).

2 Jana 9,10

W tym fragmencie, starszy Jan nie wypowiada żadnych słów ostrzegających przeciwko odstępcom i fałszywym nauczycielom. Pojawienie się fałszywych proroków zapowiedział Jezus i do końca pierwszego stulecia faktycznie było ich już bardzo wielu. I. Howard Marshall w The Epistles of John, stwierdza że

Były to w owym czasie bez wątpienia różne małe grupki ludzi nazywających się chrześcijanami, a nie jakaś organizacja wyznaniowa, w której wszyscy razem byli gromadzeni. Całkiem zatem możliwe, że mogli być "chrześcijanie", którzy posiadali inne poglądy na sprawy wiary niż ich towarzysze zbierający się we własnych grupach. W rezultacie, kiedy przybywali jacyś podróżujący nauczyciele, takiemu małemu kościołowi mogło być trudno rozpoznać, czy podzielają oni to samo zrozumienie wiary, chociaż ortodoksyjni i nieortodoksyjni przywódcy prawdopodobnie także robili co było w ich mocy, by wskazywać, które grupy są godne przyjęcia z ich własnego punktu widzenia. W tym miejscu starszy proponuje prosty test, dzięki któremu kościół do którego pisał, mógł przetestować prawomyślność jakichś podejrzanych nauczycieli i tym samym ostrzec kościół, że tacy ludzie równie dobrze mogą odwiedzić ich. (s. 69,70)

Zanim ktoś zacznie stosować 2 Jana 9,10 w kontekście tych, którzy wierzą w niechrześcijańskie doktryny, powinien wziąć pod rozwagę ich motywy, jak również sytuację, w jakiej się znalazł. Prawdziwym znaczeniem 2 Jana 9,10 jest unikanie niebezpieczeństwa związanego z fałszywymi doktrynami przedstawianymi danej grupie wierzących oraz zachwianiem osób nie utwierdzonych w wierze. Poza tym, ma to odniesienie do fałszywych nauczycieli, którzy dokładnie znają drogę Pana, iż nie będą mile widziani z nauczaniem swoich nowych herezji. 

Przywoływanie do porządku u Świadków Jehowy

Świadkowie Jehowy praktykują wykluczanie nie tylko za niemoralność, ale także z wielu innych powodów. Na przykład od roku 1973 wykluczeniu podlega członek, który pali. Tak samo przedstawia się sprawa z tymi, którzy pracują bezpośrednio w sektorze obronności lub wojskowym, oraz zatrudnionymi przez jakąś organizację religijną czy przyłączenie się do innej religii. Zasłużyć na taką  karę można przez chodzenie do kościoła, jak też przez przyjęcie transfuzji krwi, salutowanie fladze (lub jakiś inny akt patriotyzmu), obchodzenie świąt, rozmawianie z osobą wykluczoną (łącznie z krewnymi), nie zgadzanie się z KTÓRYMKOLWIEK punktem doktryny itp. Lista ta wydłuża się z każdym rokiem. The Watchtower z 1 maja 1986 roku [Strażnica nr8 z 1988] dodaje do tej listy przejadanie się (obżarstwo), podciągając je pod stanowisko odnośnie używania tytoniu, gdyż obie te rzeczy szkodzą ciału, zatem osoba szkodząca swojemu organizmowi powinna być wykluczona. 

Ale nie zawsze Strażnica była tak legalistyczna. Podobnie jak u wielu ruchów religijnych na początku obfitowała "łaska"; ale w miarę narastania ich struktury łaska i miłosierdzie zostały zastąpione prawami i przepisami. Zwróćmy uwagę na poniższe wypowiedzi z The Watchtower:

Usiłowanie przymuszenia wszystkich ludzi, by myśleli podobnie we wszystkich tematach, doprowadziło ostatecznie do wielkiego odstępstwa i rozwoju wielkiego systemu papistycznego, i tym samym "ewangelia", jedyna "wiara" przekazana przez Pawła i innych apostołów, zaginęła zasypana masą nienatchnionych dekretów papieży i soborów. Jedność pierwotnego kościoła, oparta na prostej ewangelii i związana jedynie miłością, ustąpiła miejsca niewoli ze strony kościoła Rzymskiego więżącego dzieci Boże i doprowadziła do degradacji przez którą całe rzesze są ciągle słabe i cierpiące. (Watch Tower, reprints, 1893, s.1572)

Nie odmawiajmy traktowania kogoś jak brata, ponieważ nie uważa on Towarzystwa za kanał Pana.

Jeśli inni widzą to w odmienny sposób jest to ich przywilejem. Powinniśmy zachować pełną wolność sumienia. (Watch Tower z 1 kwietnia 1920, ss.100,101)

Jednakże po roku 1930 ci, którzy nie zgadzali się ze Strażnicą zostali zaklasyfikowani jako "zły sługa" i "mąż zatracenia", zasługujący na zniszczenie (The Watchtower 1930, ss.275-281).

W 1952 roku pojawiła się odmienna polityka wykluczania. Świadkom nie wolno było nawet pozdrowić wykluczonego. The Watchtower z 1 marca 1952 roku oznajmia: "Ci, którzy są zapoznani z sytuacją w zborze, nie powinni nawet mówić do niego 'dzień dobry' lub 'do widzenia'. Nie jest mile widziany wśród nas, unikajmy go" (s.141). 

Od roku 1955, utrzymywanie kontaktów towarzyskich z wykluczoną osobą stało się podstawą do wykluczenia ochrzczonego ŚJ (The Watchtower 1955, s.607).

W styczniu 1972 roku oświadczono, że homoseksualizm lub współżycie ze zwierzętami przez jednego z partnerów małżeńskich nie może być zaliczane do porneia (rozpusta), a więc tym samym nie stanowi podstawy do rozwodu. (Mat. 5:32). Jeżeli ktoś rozwiódł się z takiej przyczyny, sam stawia się wobec możliwości dopuszczenia się cudzołóstwa i w rezultacie może zostać wykluczony (The Watchtower z 1 stycznia 1972, s.32). Jednakże w grudniu tego samego roku zrewidowano to stanowisko, mówiąc, WSZYSTKIE rodzaje bezprawnych kontaktów seksualnych stanowią podstawę do rozwodu, łącznie ze wspomnianymi powyżej postępkami (The Watchtower z 15 grudnia 1972, ss.767,768) Wiele nieszczęśliwych par ŚJ zawisło pomiędzy tymi skokami w poglądach.

W roku 1974 Ciało Kierownicze wkroczyło do sypialń swoich podwładnych. Parom małżeńskim przedłożono mierniki postępowania w łóżku. Seks oralny czy analny oraz wszystko inne zostało zaklasyfikowane przez TS jako "zboczenie" lub "wyuzdane praktyki", a dopuszczający się ich w akcie płciowym podlegali wykluczeniu (The Watchtower z 15 grudnia 1974, p. 704 [Strażnica nr 8 z 1976]; zobacz także The Watchtower z 1974, strony 160, 484-486)

Dziwnie szybko, bo w sierpniu 1974 roku pozornie złagodzono wytyczne wobec wykluczonych osób. W The Watchtower z sierpnia 1974 [Strażnica nr22 z 1974], na stronie 467, powiedziano na przykład tak:

Starsi po zborach, a także poszczególni ich członkowie, powinni się więc wystrzegać przybierania postawy zbliżonej do tej, którą zalecali pewni żydowscy autorzy rabiniczni w stosunku do pogan, traktując ich jak prawdziwych wrogów.

Zasadniczą częścią artykułu było to, że wykluczonych nie powinno się traktować z niepotrzebnym okrucieństwem, zwłaszcza gdy chodzi o kogoś z rodziny albo o osobę znajdującą się w rzeczywiście trudnej sytuacji. Stwierdzono, iż "nie chcemy być jak faryzeusz", który przeszedł drugą stroną drogi, kiedy poganin znalazł się w kłopotach (The Watchtower z 1 sierpnia 1974, s.467 [Strażnica nr22 z 1974])

Wraz z wydaniem z 15 lutego1978 roku [Strażnica nr21 z 1978] reguły zachowań w sypialniach nie były już narzucane przez starszych, a głosiciele nie byli już do niczego zniechęcani ani szpiegowani; niemniej zakazane uprzednio praktyki wciąż traktowano jako nieczystość (s.32 [wyd. polskie ss.22-24])

Zwrot ku takim "cieplejszym" trendom zachował się jednakże tylko do lat 80-tych. Wraz z niepokojem w organizacji, jaki wywołał zawód niedoszłego w roku 1975 końca świata, po którym nastąpił wstrząs w biurze głównym w 1980 roku, na powrót wprowadzono twardą linię postępowania z osobami wykluczonymi lub tymi, które odłączyły się same. Nawet jeśli byli to członkowie najbliższej rodziny, mieli być oni unikani za wyjątkiem najpilniejszych spraw życiowych (The Watchtower z 15 września 1981, ss.26-31 [Strażnica nr23 z 1981, ss.12-18] pod tytułem "Jak się zachowywać, gdy wykluczony jest krewnym") The Watchtower wyraźnie oświadczyła, że Świadkowie nie powinni nawet mówić "dzień dobry" osobom, które opuściły organizację. Na stronie 25 [wyd. polskie str.11] powiedziano:

Wszyscy wiemy z własnego wieloletniego doświadczenia, iż zwykłe "dzień dobry" może być pierwszym stopniem, który prowadzi do rozmowy, a w końcu nawet do przyjaźni. Czy zależy nam na tym, żeby zrobić ten pierwszy krok ku wykluczonemu?

Jednakże pomimo zakazu niektórzy Świadkowie głośno wyrażali swoje niezadowolenie albo nie zgadzali się ze Strażnicą. Pewna spora liczba takich osób padła ofiarą "polowania na czarownice", a podejrzani o odszczepieństwo przeszli serię pytań, w których mieli się określić czy nadal uważają Towarzystwo za "Boży kanał łączności". Wielu z przepytywanych zostało automatycznie wykluczonych, często bez zwyczajowego przesłuchania i na potajemnych spotkaniach. Ale przy okazji okazało się, że nie wszystko było w porządku z doktryną TS. Problem zaczął się pojawiać zwłaszcza w rodzinach, w których ktoś był odszczepieńcem i mógł on rozmawiać z kilkoma osobami, a na dodatek było to ukryte przed wzrokiem starszych.

W celu zduszenia "zakwasu" w The Watchtower z 1 stycznia 1983 na ss.30,31 [Strażnica nr8 z 1984, ss.27,28] zamieszczono w rubryce "Pytania czytelników" artykuł "Jak możemy dopomóc tym w naszym zborze, którzy mają w rodzinie kogoś wykluczonego ze społeczności?" 

W pierwszej części artykułu zaatakowano "stan serca" takiej osoby, nie dopuszczając żadnej możliwości, że mogła ona opuścić organizację z uzasadnionych powodów. Oto przykładowy cytat: 

Aby wykazać, że jeśli ktoś mimo wszystko został wykluczony, to musiał w tym czasie mieć naprawdę złe serce i zdecydowanie obstawać przy postępowaniu przynoszącym ujmę Bogu. Apostoł piotr wyraził się, że stan takiego człowieka jest gorszy niż wtedy, gdy jeszcze nie był chrześcijaninem; jest jak 'świnia, która została umyta, lecz wróciła do tarzania się w błocie'. 

Jednak z pewną niechęcią The Watchtower przyznaje że ludzie są ludźmi. Dalej piszą tak:

Niekiedy wszakże zwykłe ludzkie uczucia i przywiązanie do najbliższych mogą oddziaływać tak silnie, że gdy w grę wchodzi członek rodziny, utrudniają w dużej mierze postępowanie zgodne z decyzją dotyczącą wykluczenia.

Jak wynika z dalszej części artykułu, ci, którzy opuszczają organizację (łącznie z krewnymi) przeszkadzają reszcie rodziny w zaznawaniu "szczęścia". Posługując się przykładami omówiono kwestie trzech pokoleń rodziny: (1) dzieci, (2) rodzice, których wykluczono i (3) dziadkowie (którzy są typowymi ŚJ), i stwierdzono:  

Oczywiście dziadkowie muszą rozstrzygnąć, czy niektóre pilne sprawy będą wymagały ograniczonego kontaktu z wykluczonymi dziećmi. Czasami też mogą zaprosić do siebie wnuki. Niestety niechrześcijański bieg życia dzieci stanął dziadkom na przeszkodzie w normalnym przeżywaniu należnych im radości!

Ale czytelnik musi zobaczyć jakiś ślad ludzkiego podejścia wśród tych okoliczności. Wtrącono więc pewne zdanie, całkiem zabawne w swojej ironii:

Wystarczy w naturalny sposób okazywać serdeczność, szczere zainteresowanie, a nade wszystko promieniować usposobieniem duchowym.

The Watchtower w dalszej części podaje przykład odwiedzania wykluczonego:

 ...człowiek pozbawiony łączności ze zborem najpewniej dostarczył dowodów na to, że nie zalicza się do kategorii ludzi, z którymi pragniemy przestawać. (...) Można udać się z taką wizytą pod spodziewaną nieobecność wykluczonego.

Tak więc, innymi słowy, Strażnica w końcu przybrała postawę rabinów, a bez wątpienia w kilku kwestiach ich prześcignęła. Aktualnie Świadkom nie tylko nie wolno rozmawiać z każdym, kto opuścił organizację, ale mają ich unikać jak zarazy. Ci, którzy na własnym przykładzie doznali takiego zachowania mogliby dodać, że ŚJ unikają zwykle nawet nawiązania kontaktu wzrokowego z takimi osobami, a czasami wyprowadzają się z sąsiedztwa. Wszystko to jest częścią nastawienia, którym muszą "karać" człowieka, który odszedł, a kara te jest niemal zawsze natury psychologicznej.

Z powodu wzrostu liczby procesów skierowanych przeciw Strażnicy z powodu wykluczeń pod koniec lat 70-tych, Towarzystwo oficjalnie przestało wykluczać ludzi, którzy chcieli opuścić organizację, a miało to miejsce od 1 lipca 1984 roku. Chociaż zalecenie takie podano już wcześniej w książce Organization For Kingdom Preaching (Organizacja powołana do ogłaszania Królestwa i pozyskiwania uczniów) wydanej w roku 1972, to w rzeczywistości wszyscy, którzy odłączyli się od TS byli wykluczani bez względu na powody odejścia. Chociaż praktyka ta utrzymywała się jeszcze w niektórych przypadkach po artykule z 1 lipca, to uważano ich teraz jako "odłączonych", chociaż traktowanie jest takie samo, jak gdyby zostali wykluczeni. W poufnym liście, jaki Strażnica wysłała do gron starszych 8 maja 1986 roku podtrzymano tą procedurę. Zmiany tej dokonano najwyraźniej z powodów prawnych, aby uniknąć procesów.

Jednakże tym, którzy postanowili się odłączyć automatycznie przypisuje się złe pobudki i niegodziwe grzechy. Zwróćmy uwagę na sposób, w jaki Strażnica wyraża swój stosunek wobec takich osób:

Zdarza się też niekiedy, że ktoś spośród Świadków Jehowy sam postanawia porzucić drogę prawdy, podobnie jak to opisano w Ewangelii według Jana 6:66. Nieraz nawet zawiadamia oficjalnie o tej decyzji, gdy tylko komitet w związku z jego grzesznym postępowaniem zaczyna podejmować odpowiednie kroki. (...) W takim wypadku starsi nie potrzebują kontynuować dochodzenia. (The Watchtower z 1 lipca 1984, s.31 [Strażnica nr18 z 1985, s.28])

Zasugerowano, że ma on "grzeszne skłonności", i z tego powodu chce odejść, albo - co bardziej prawdopodobne - już jest uwikłany w jakiś grzech.

The Watchtower z 15 grudnia 1984, s.19 [Strażnica nr7 z 1985, s.9] dodatkowo usiłuje powstrzymać Świadków przed dowiedzeniem się zbyt wiele:

Zostaliśmy z góry ostrzeżeni, że wyłonią się odstępcy albo osoby, które po prostu lubią, żeby im łechtano uszy. Rady takie, jak choćby z Listu 2 Jana 9-11, 1 do Koryntian 5:11-13 oraz 2 do Tymoteusza 3:5, wykluczają możliwość utrzymywania kontaktów z ludźmi, którzy odwracają się od prawdy. Nie powinniśmy kupować ani czytać ich pism. 

Było oczywiste, że zbyt wiele osób wciąż kwestionowało Strażnicę, czytając literaturę odkrywającą jej przeszłość lub rozmawiając z wykluczonymi krewnymi. Z tego powodu w The Watchtower z 15 lipca 1985 roku [Strażnica nr13 z 1986, ss.26-28], Ciało Kierownicze zastosowało nakaz z 2 Jana 10 (przeciwko antychrystom) do tych, którzy sami się odłączyli. Nie pojawiła się żadna wzmianka o kontekście tego wersetu (wiersz 7 mówi nam, że są to ci, którzy zaprzeczają, iż Chrystus przyszedł w ciele). Niemniej jednak, kara skierowana przeciwko prawdziwym odstępczym nauczycielom, została teraz przypisana KAŻDEMU, kto sam się odłączył. Artykuł nie precyzuje tylko jak to całkowite unikanie ma być stosowane w wypadku krewnych mieszkających z kimś takim w jednym domu. W nawiązaniu do "odstępców" powiedziano: 

Ludzie tego pokroju, rozmyślnie porzucający zbór chrześcijański, wchodzą odtąd w skład 'antychrysta' (1 Jana 2:18,19)

Osoba, która świadomie i oficjalnie odłączyła się od zboru odpowiada temu opisowi. (Aid To Bible Understanding, s.31)

Świadkom doradzono, że nie powinni do takich osób wypowiadać nawet zwykłego pozdrowienia i całkowicie unikać przyjmowania ich w swoich domach. W przypadku męża będącego "odstępcą", można pójść na pewne ustępstwa, chociaż nie wskazano jakie.

Ale wciąż niektórzy Świadkowie żywili wątpliwości i rozmawiali z takimi ludźmi prywatnie. W listopadzie 1985 roku Strażnica ostrzegła swoich czytelników przed "uczestniczeniem w cudzych grzechach". Jak mogliby do tego dopuścić? Przez nie powiadamianie starszych o współbracie lub siostrze, którzy są "czynicielami zła". Ponieważ bycie "czynicielem zła" obejmuje nie zgadzanie się ze Strażnicą, członków zachęcono, by donosili na przyjaciół lub krewnych, którzy przejawiają jakieś odchylenia od doktryny TS. Jeśli tego nie zrobią, to tym samym uczestniczą w grzechu "odstępców" (The Watchtower z 15 listopada 1985, ss.19,20 [Strażnica nr11 z 1986, ss.15,16]). 

Ciało Kierownicze przyjęło stanowisko, że ci, którzy odrzucają jakąkolwiek naukę "matki" organizacji są "odszczepieńcami" od prawdziwej wiary chrześcijańskiej. Wydanie The Watchtower z 15 marca 1986 roku [Strażnica nr15 z 1986, ss.5-15] dostarcza czytelnikowi nawet wizualnej pomocy, mianowicie zamieszczono zdjęcie pokazujące ŚJ wyrzucającego "odstępczą" literaturę zaraz po wyjęciu jej ze skrzynki pocztowej. Stwierdzono:

Jak się zachowasz, gdy się spotkasz z przewrotną nauką, a więc z przebiegłą argumentacją odstępców twierdzących, że to, w co wierzysz jako Świadek Jehowy, nie jest prawdą? Co na przykład zrobisz, gdy otrzymasz list lub jakieś pisemko i stwierdzisz, że ten materiał pochodzi od odstępcy? Czy ciekawość skłoni cię do przeczytania go, po prostu żeby zobaczyć, co tacy mają do powiedzenia? Może sobie pomyślisz: "To mi nie zaszkodzi; przecież mocno stoję w prawdzie. A poza tym jeśli rzeczywiście poznałem prawdę, nie mam się czego bać. Prawda przetrzyma każdą próbę". Byli już ludzie, którzy tak sądząc nakarmili swoje umysły odstępczym rozumowaniem, wskutek czego uwikłali się w beznadziejne pytania i wątpliwości. (s.7)

Dlatego postanów sobie w sercu, że nigdy nawet nie tkniesz trucizny podsuwanej przez odstępców. (s.15)

Ciało Kierownicze podtrzymuje w umysłach swoich zwolenników skrajny lęk wobec wszystkich odszczepieńców. Tym samym spodziewa się ono, że spowoduje to u Świadka ucieczkę na sam widok czegoś, co poważnie podważa ich władzę. W The Watchtower z 1 kwietnia 1986 roku [Strażnica nr10 z 1987, ss.27,28] czyni się starania, by popierać wykluczanie tych, którzy nie zgadzają się z najdrobniejszą nauką Strażnicy. Artykuł najpierw występuje przeciwko duchowieństwu, jakoby nie posiadało żadnego autorytetu, gdyż nie potrafią dojść do porozumienia we wszystkich sprawach doktrynalnych. Następnie wyrywa z kontekstu Galatów 1:8,9 żeby "udowodnić", iż kościoły uczą innej ewangelii niż apostoł Paweł, co nie jest prawdą. Zacytowano 1 Koryntian 1:10 próbując "udowodnić", że pierwotny kościół nie był podzielony, ale kontekst tego wersetu udowadnia coś wręcz przeciwnego, mianowicie że Koryntianie MIELI problem z podziałami. (W rzeczywistości Paweł nigdy nie powiedział, że te różnice ustały. Co więcej, jak wynika z Objawienia rozdz.13 kościół jako całość ma problemy). Na koniec Strażnica oświadcza: 

Prawowita przynależność do Świadków Jehowy wymaga uznawania całego szeregu prawdziwych nauk Pisma Świętego, w tym również tych wierzeń biblijnych, które są właściwe tylko Świadkom Jehowy. Co wchodzi w skład takich wierzeń? (s.27 )

Oto lista wymaganych wierzeń:

1. Ich pogląd na kwestię zwierzchnictwa Bożego.

2. Jezus istniał jako stworzenie zanim się narodził.

3. Ciało Kierownicze Świadków Jehowy ma wyłączność na interpretowanie Biblii.

4. Chrystus powrócił w 1914 i ustanowił swoje królestwo w niebie.

5. Jedynie 144,000 pójdzie do nieba.

6. Armagedon jest bliski, w jego następstwie powstanie raj na ziemi, gdzie będzie żyła pozostała cześć Świadków.

Ciało Kierownicze wprowadza tu zamieszanie w tych kwestiach, odmalowując fałszywy obraz kościoła NT. Kościół był najwyraźniej podzielony w wielu sprawach. Zgadzali się oni ze sobą co do głównych doktryn, takich jak poselstwo ewangelii (1 Kor. 15:3,4), wcielenie Chrystusa (1 Jana 4:2; 2 Jana 7), oraz że Jezus jest obiecanym przez Żydowski kontekst Mesjaszem (1 Jana 2:22,23). Późniejsze herezje wymagały dalszego wyklarowania właściwej nauki, takiej jak Bóstwo Chrystusa, znaczenie zbawienia itp. Współczesne kościoły ortodoksyjne są zgodne w tych kwestiach.

Ponadto, Świadkowie przyznają, że od roku 1918 nauczają "innej ewangelii": "Pozwólmy szczerym osobom porównać działalność głoszenia ewangelii o Królestwie, którą od stuleci prowadziły systemy religijne chrześcijaństwa, z pracą podjętą przez Świadków Jehowy po zakończeniu pierwszej wojny światowej w 1918 roku. Nie jest to jedna i ta sama ewangelia"; jak piszą, ma ona związek z niewidzialnym powrotem Chrystusa i ustanowieniu królestwa w 1914 roku (The Watchtower z 1 maja 1981, s.17 [Strażnica nr24 z 1981, s.7]). Dlatego oni sami odpowiadają opisowi z Galatów 1:8,9 za głoszenie fałszywej ewangelii i fałszywego Jezusa (2 Kor. 11:4).

Ponieważ czas płynie dalej, możemy oczekiwać, że Strażnica będzie wpadać w coraz większą paranoję odnośnie ich władzy i doktryny. Dzieje się to w sporej mierze z dwóch powodów: (1) pojawia się coraz większa liczba dostępnych informacji o ich nieuczciwości w podawaniu materiałów naukowych, i (2) pojawia się coraz większa ilość odszczepieńców, którzy nie siedzą cicho. Uciekną się oni (o ile przyjmiemy, że będą chcieli podtrzymać władzę absolutną) do wzmocnienia "Strażnicowej Kurtyny" oddzielającej ludzi od wolności.

Rady dla chcących odejść

Świadka opuszczającego Strażnicę ogarnia strach przed następującymi kwestiami:

(1) STRACH PRZED STANIEM SIĘ ODSTĘPCĄ

Jeżeli Strażnica faktycznie okazuje się być fałszywą religią (zamaskowaną pod płaszczykiem chrześcijaństwa), to zostanie "odstępcą" od niej nie jest wcale gorsze niż opuszczenie sekty Moona czy Mormonów. O ile dana osoba - w wielu przypadkach - stara się być BLIŻEJ Chrystusa, a nie oddalać się od niego, to jest oczywiste, że nie przestanie "trwać w nauce Chrystusa", ale będzie raczej SZUKAŁ nauki Chrystusowej. Jezus powiedział, że nie odwróci się od najmniejszego, który zechce do niego przyjść (Mat. 19:14; 11:28-30). 

(2) STRACH PRZED UTRATĄ WSZYSTKICH SWOICH PRZYJACIÓŁ

Lęk przed utratą przyjaciół jest jedną z największych przeszkód. To bolesne, kiedy tracisz przyjaciół, których szczerze kochasz. Większość przyjaciół ŚJ odcina się od niego kiedy odchodzi i już nigdy z nim nie rozmawia. Biblia udziela rady w takiej sytuacji w Marka 10:29,30. Powinieneś bardzo starannie rozważyć słowa Jezusa i uczynić to głównym przedmiotem bezustannych modlitw. On przyprowadzi do ciebie taką osobę, która pomoże ci znieść tą trudność, gdyż niewiele osób jest w stanie znieść taki ból w samotności. Inni, zwłaszcza byli ŚJ, mogą być prawdziwym źródłem pociechy w tym czasie i mogą pomóc ci pozyskać nowych przyjaciół. 

(3) STRACH PRZED ŚMIERCIĄ W ARMAGEDONIE

Jeżeli Świadek pojmie, że Armagedon i wyroki Boga wyglądają inaczej, niż mu to przedstawiono, to jednocześnie wyeliminuje to strach przed śmiercią w Armagedonie. Zamiast tego, taka jednostka będzie z nadzieją wyczekiwać drugiego przyjścia Jezusa. Ale potrzebne jest szukanie ze swojej strony pomocy w zrozumieniu tego, co Biblia mówi o dniu sądu Bożego i zbawienia w Chrystusie. 

(4) UTRATA WIARY W ORGANIZACJĘ POCIĄGA ZA SOBĄ UTRATĘ WIARY W BOGA

Każdy musi zrozumieć, że Bóg nie działa poprzez organizację stworzoną przez ludzi, ale oddziałuje na ludzi indywidualnie (i z życzliwością). Jezus troszczy się o ludzi, a nie o organizacje. Jego ziemskie życie wspaniale to poświadcza. Chociaż ciało Chrystusa jest tutaj na ziemi, to nasza wiara nie jest w ciele, ale w samym Chrystusie. Ciało Chrystusa (kościół) zawsze borykało się z problemami, ale nie oznacza to, że ma być celem czyjejś adoracji albo pokładania w tym ufności. Jest to raczej środek mający służyć innym i umożliwiający współpracowanie w miłości. Poszczególne osoby muszą nauczyć się znaczenia posiadania społeczności z Bogiem, a nie z jakąś organizacją. Muszą uznać, że istnieje możliwość utraty wiary we współchrześcijan lub w miejscowe grono bez utraty wiary w Chrystusa. Jest to ochroną przed potknięciem się z powodu innych.

(5) ZAMIESZANIE DOKTRYNALNE

W punkcie tym zwracamy uwagę na to, że ŚJ albo byli ŚJ pokładają swoje zaufanie w pismach Strażnicy, traktując to jak prawdę. Inne pisma, wliczając w to poważanych uczonych, są lekceważone, gdyż nie są częścią organizacji TS. (Jednakże cytuje się takie dzieła o ile służą celom TS!) Taka osoba musi nauczyć się czym jest prawdziwe STUDIUM BIBLII, nauczyć się korzystać z bibliotek i zacząć NAPRAWDĘ studiować. Będzie to początkowo trudne, gdyż okaże się, że zagadnienia biblijne są o wiele bardziej złożone niż się to dotąd wydawało. Chociaż ktoś taki mógł poznać wszystko, czego uczy TS w przeciągu dwóch lat, to teraz przekona się, że nieraz potrzeba nawet kilku lat, żeby tylko niektóre rzeczy stały się jasne. Ale będzie to poznanie w o wiele większym znaczeniu, niż ukazuje Strażnica! Ponadto musi zrozumieć, że może mieć zbawczą i opartą na miłości więź z Chrystusem już od początku. Z biegiem czasu Duch święty będzie przydawał mu mądrości w zrozumieniu głębokich rzeczy Bożych (1 Jana 2:27).

Każda osoba powinna być świadoma, że uczeni mogą się niekiedy mylić albo ubarwiać swoje wypowiedzi. Prawdopodobieństwo przyjęcia błędnej informacji można znacznie zminimalizować poprzez badanie różnych źródeł, skupiając się głównie na opracowaniach ludzi o dobrej reputacji w swojej dziedzinie. Szczególnie pomocne będzie studiowanie prac naukowców biegłych w biblijnych językach, biblijnej historii, egzegezie itp. Strażnica nie posiada takich szacownych osób, nawet żaden z członków Ciała Kierowniczego nie posiada jakiegokolwiek formalnego przeszkolenia z dziedziny języków biblijnych. Mają oni zły nawyk pomijania 99% dowodów (które im przeczą), a wyszukują 1% dowodów, które popierają ich punkt widzenia. Wszyscy powinni zrozumieć, że lepiej jest najpierw zapytać czego naprawdę uczy Biblia zanim odszuka się pełnię szczegółów takich nauk. Niebezpieczne byłoby wyszukiwać w Biblii tego, co sami chcielibyśmy aby ona mówiła, jedynie dlatego, że łatwiej byłoby przyjąć. 

Byli ŚJ powinni raczej nauczyć się studiować Biblię KSIĘGA PO KSIĘDZE niż temat po temacie. Tematyczne studiowanie może łatwo zaciemniać lub pomijać kontekst danego fragmentu, który jest cytowany, aby udowodnić jakąś myśl. Jeżeli ktoś NAJPIERW przestudiuje Biblię, wtedy studium tematyczne będzie potem wartościowsze.

Przede wszystkim, bądź cierpliwy! Każda osoba potrzebuje czasu, żeby zarzucić wszystko czego się nauczyła i zacząć zastępować to nowym tokiem myślenia. Jest to nie tylko intelektualny proces, ale może też wymagać od danej osoby wysiłku w okazywaniu wiary i emocji niemal do granic możliwości. Bądź niezachwiany i okazuj więcej niż przeciętną miłość osobom, które dokonują takich przeobrażeń.